Monday, 8 October 2007

John. Trzydziestoletni, dowcipny, znerwicowany, zaokrąglony Anglik; kręcone, zaczesane do tyłu pół długie włosy, spływające po czole krople potu i postrzelony wzrok przepracowanego nocnego portiera. Porozumiewawcze ze mną spojrzenia po każdym telefonie z któregoś z 40 pokojów z zapytaniem j a k w ł ą c z a s i ę t e l e w i z o r; zagryzanie warg przy wezwaniach, by znów otworzyć bar i nalać Jacka Danielsa pijącym w pokoju wypoczynkowym nietrzeźwym, odbijającym się od ścian biznesmenom. W czasie sobotnich wesel pozostawiony w nocy sam sobie, serwuje alkohol przez cztery godziny do piątej nad ranem; trzy dzwoniące w kieszeni telefony, podkrążone oczy, popękane naczyńka; nierozumiejący go i wymagający, płacący mu marne 5.85/h za noc, szefowie. Meldowanie spóźnionych gości i rozpowiadanie niesmacznych historii o hotelu, szefach i klientach. Alkoholizm, gdy wszyscy już śpią po czwartej nad ranem - walenie samemu w barze whisky. Goście wykańczający go zamówieniami gazet na niedzielny poranek, które nie są sprzedawane poza Iranem, czy innymi, które faktycznie w niedzielę nie ukazują się w ogóle. Rady, by ignorować szefa kuchni, gdy ten coś mówi, poprzez zwrot „fuck off”. Kolejny obchód hotelu o piątej nad ranem; nocny audyt, wyklinanie komputera. Budzenie niektórych gości o szóstej, roznoszenie im gazet - wszystko; po powrocie nienawidząca go już żona.

John pracuje tu na nocnej zmianie od trzech i pół miesiąca, każdego tygodnia przez pięć dni, dwanaście godzin dziennie; łącznie: 60hs w tygodniu. Ten gość w nocy jest tu wszystkim, nocnym portierem, recepcjonistą, barmanem, kelnerem, sprzątaczką, pokojówka, szefem kuchni, managerem, klucznikiem, gościem przygotowującym konferencję, rozkładającym stoły, składającym je, białym niewolnikiem - on robi wszystko. Facet zdradza oznaki obłąkania, od tygodni balansuje na granicy choroby umysłowej. W zasadzie nie – wszyscy myślą, że już oszalał.

John, czyli facet, którego mam zmienić.

14 comments:

Zee Oswald said...

taaak...tak właśnie zaczynają się horrory stephena kinga;)

poza tym odznaka szeryfa i złote słoneczko za to, że przeczytałem 10 razy;)

Unknown said...

bardzo bardzo bardzo dobre do czytania. tylko gorzej z pracowaniem...

Anonymous said...

Powiedz mi ku.... co sie temu Zieńczukowi stało? Czym oni go karmią?:)

. said...

;)

This job is killing me, nie wiem jaki dzis jest dzien, przychodzac do kafejki nie pamietalem ze wrzucilem ta notke, obudzilem sie dzis o 17, w pizamie lezalem do 19 czytajac Pilke Nozna (nagroda), wyszedlem na zewnatrz i znow ciemno, wszystko jest jak sen.

Drugi dzien byl swietny, ale pierwszy i juz wczoraj to dramat. Juz pod koniec zmiany o 6/7 rano, gdy pojawili sie ludzie pracujacy w restauracji i manager on duty - pojechali do domu o 23/1am - patrzylem sie na nich jak na maszyny, wygladali tak samo jak kilka godzin wczesniej, ten sam garnitur, krawat, mina, fryzura; ja nawet nie pamietalem, ze pojechali do domu. Ci ludzie to psychole, po nieprzespaniu trzech nocy drgaja juz oczy, a w moim mozgu zachodzaca procesy, ktore nad ranem w czasie rozmow z nimi sugeruja mi lub kaza sobie wyobrazac, ze ONI nie sa ludzmi, to maszyny. Ze wszyscy poza mna to OBCY.

OSZALALEM.
OSZALALEM.
OSZALALEM.
OSZALALEM.
OSZALALEM.
OSZALALEM.

Marcin myslalem dzis lezac w lozku sporo o Zienczuku, o tym jego golu z weekendu (tego, tamtego, poprzedniego) i po prostu it must be joke, to sie nie dzieje naprawde. Teraz mecze z Cracovia i Legia. Do tego czasu bede juz jednak psychiczny, a o wyniku dowiem sie za kilka miesiecy, gdy sie obudze ze snu.

Zastanawiam sie jaka taktyke zastosowac, czy isc dzis spac wczesnie, czy siedziec chociaz do 4... W czwartek i piatek jade na dzienna zmiane na trening w recepcji, przy komputerze i jakies cuda. Ale zreszta, kiedy jest czwartek i w jaki sposob mam teraz odmierzac czas?

Zee Oswald said...

chyba czas najwyższy, żebyś rozejrzał się za pierwszym od komunii zegarkiem;)

. said...

mialem kiedys zegarek ale zgubilem jak bylismy w piatej klasie na aikido.

czas odmierzalo mi slonce i pory roku, az do tej pory.

Zee Oswald said...

mi kiedyś ukradli jak poszliśmy na basen. 4 klasa?pamiętasz dokładną datę?;)

talia-pszczoly said...

bleee takie oklepane prezenty jak zegarek i rower.mnie to ominelo .konsekwencja tego zawsze sie spozniam i nie jezdze dobrze(wcale) na rowerze , ale mialam za to zajebistego kodaka ktorego ...tez mi ukradli w 4 klasie.Moze to ten sam zlodziej? moze to bracia P ...

pozdrawiammmmm

gala® said...

Przemo przerażasz. Nie daj sie zwariować man i kup w końcu ten zegarek :P

Jeśli chodzi o wyniki z Craxa i Ległą podeślę Ci zaraz po meczach smsem.

A Zieńczuk się najwyraźniej dobrze dogaduje z Kosą bo większość asyst przy jego bramkach ma Kamil. No i Skorży jakimś cudem udało się go "uskutecznić" ;)

. said...

Kodaka to pewnie z szafek ukradl Zdzislaw. Karola gdzie mialas szafke w 'czworce'? A my gdzie mielismy Zdzislaw? Hmm, przy sali z matematyki, raz przy chemii chyba.

A ten basen to byl odkryty, tak? W wakacje chyba. Cos mi swita, byles przerazony:D

Zobaczymy jeszcze Rafal czy w ten dzien pracuje, czy nie. Jesli nie, to bede starac sie zaczepic w jakiejs kafejce i sledzic. Szkoda tylko, ze Zienczuk nie dostal powolania:P:P:P (i kto to mowi).

Ide na kawe.

Anonymous said...

takie detale jak szafka z podstawowki o tylko ty mozesz zapamietac.
ale chyba gdzies kolo plebankow :D

Anonymous said...

Mam nadzieje ze troche przesadzasz z opisem roboty..? W zyciu tak ciezko nie pracowalem, zbieranie ogorkow po 13h dziennie w pelnym upale wliczajac.

. said...

There's No Other Way, Michale, There's No Other Way. Potrzebuje 650 funtow na 12 tygodni kursu angielskiego w szkole w centrum Londynie, ktory sie zaczyna 29 stycznia - lub jakiejs innej, w podobnym terminie blizej polnocnego Londynu. Poza tym z 200-300 na poczatek zycia w Londynie. Wiec, musze. Poza tym wydaje mi sie, ze wiecej jest pozytku z pracy w takim hotelu, gdzie wszyscy wymagaja ode mnie angielskiego na poziomie obywatela UK, niz w magazynie, w ktorym ciesza sie, jesli ktos wie, jaka jest czas przeszly od bezokolicznika 'be';) itd. itd. Co z tego, ze pieniadze sa lepsze, praca czesto lzejsza, jak sie pracuje z debilami i nie rozwija jezyka:) Zreszta w hotelu duzo sie dzieje... i mozna pisac:)

Mysle, ze tylko piatki i soboty sa straszne. Inne dni tygodnia sa lzejsze, pod warunkiem, ze jest sie przyzwyczajonym do pracy w nocy... Dzis zaczynam piec nocy z rzedu, na szczescie od 23 do 7, a nie od 19. W miedzyczasie sprobuje sie przeprowadzic na wies. Wczoraj widzialem krowy i konie. Nie wiem, czy mi sie to podoba.

Zee Oswald said...

krowy i konie na cottonie.
jesienna angielska wieś - wyjmij z szafy aparat;)