Myślę, że to koniec. Już nie będę pisać. Bloga założyłem ponownie, bo pomyślałem, że to fajny sposób na wyrażenie siebie i swojej potrzeby pisania; przy okazji to niezła możliwość sprzedawania wam ciekawych historyjek, które mnie ponownie spotykały na Wyspach, i co bardzo istotne także dogodniejszy sposób dotarcia do pewnej grupki przyjaciół - zamiast wysyłania każdemu maila. Doszedłem jednak niedawno do skrajnie odmiennych wniosków.
Pomyślałem któregoś dnia, że bloga już nie potrzebuję. Jest mi zbędny, jest dla mnie jak kula u nogi, jak przyczepione do nogi gówno. A choć pisanie - chciałbym w to wierzyć - będę kontynuować, to jednak pewnie jedynie w charakterze zapisu w wordowym rozszerzeniu ‘doc’ - tylko dla siebie; ale za to dla idei, prześladującej mnie od lat, ulepienia długiej historii bez posiadania ograniczenia ramami przemkowego życia. Może.
Tu muszę też wspomnieć o niesprawiedliwościach. Tego bloga niesprawiedliwością jest na przykład fakt, że bloga - dla mnie to forma maili - pisze się generalnie dla innych, poza odrabianiem w pewnym sensie moich zadań domowych (pisanie!) nie dla siebie, sprzedaje im się historie swojego życia, jak przy przyjacielskim kuflu piwa w pubie, a w czasie tego długiego spotkania otrzymuje się w zamian jedynie kiwanie głową. Milczenie. Żadnych historii. Gadam cały wieczór. Spierdalajcie.
Na koniec, chciałbym również sprostować, że historia, która ujrzała światło dzienne w ramach poprzedniego bloga (październik – grudzień 05’), nie jest prawdą. Gorącego seksu z Murzynką w toalecie klubu nocnego w Nottingham nigdy nie było. Fajnie, że się wam podobało.
Kłaniam się. Wczoraj znów nie poszedłem do pracy.
Przemek.
Exit.
Wednesday, 9 January 2008
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
26 comments:
heh, a jednak to napisałeś.
heh, a jednak słuchasz agenta.
heh, dobry ruch w dobrą porę.
a teraz dzieciaki róbcie save'y.
szybko.
póki jeszcze jest.
oj wy pierdolicie naprawde. malo ci dostarczam historyjek? malo ci wszyscy schlebiaja? ja rozumiem, ze to strach przed upadkiem gwiazdy, chcesz uniknac tego, czego nie uniknela britney spears, ale wez sie opanuj, zdzisiek jest glupi i kurwa no.
jeszcze sie podniesie z tej chwilowej depresji "artysty", bo przeciez kazdy z nas jest artysta(ja np bylam kiedys sandwich artist w subwayu ;)) . taka jest kolej rzeczy w naszym wyimaginowanym showbyznesie.
sandwich artist w subwayu - heh, w 2004 bylem na 3 rozmowach i tak nie dostałem tej posady;)
Co? Agencie chuju spierdalaj. Zadnej twojej podpowiedzi nie bylo. Napisales nawet, rob swoje, kontynuuj pisanie. Ten ruch mial cie zaskoczyc, a ty jeszcze zbierasz z tego benefity:D
Agent to naprawde chuj!
;)
'Malo mi ci wszyscy schlebiaja' Malo! Spierdalac. Jeszcze raz powtarzam, agent nie mial tu nic do powiedzenia. Agencie spierdalaj. Wszyscy spierdalac! Jade do kliniki na rehab.
Troche mnie juz nudzi ciagle zgadywanie co jest prawda a co tylko zartem badz kolejna wkreta.
Jesli jednak prawda jest, ze konczysz prowadzenie bloga, to napisze tylko, ze brakowac mi bedzie tej pisaniny. Tym bardziej, ze mojego bloga traktuje w zasadzie podobnie, jako zbiorowego maila do przyjaciol i znajomych, tak wiec twoja tworczosc byla przeze mnie traktowana jako cos wiecej niz milacace kiwniecie glowa przy kuflu zupy chmielowej. To byla jedna z niewielu odpowiedzi. Poza tym komentarze pod wpisami przekasztalcaly sie nieraz w ciekawe fora, gdzie czasem bylo wiecej (objetosciowo) do poczytania niz w samym wpisie.
Mozesz mi wysylac mailem te twoje "doc"? Jako fan twojej tworczosci(bez zandej ironii) z przyjemnoscia bym to poczytal.
Znow nie poszedlem na zajecia.
hehe- nie chodziło mi o zamykanie bloga, ale o incydent z 2005.pisałem o tym w ostatnim mailu.wybacz, ze zabieram ci splendor;)
poza tym jak ruch miałby mnie zaskoczyć, skoro wcześniej mi o planach pisałeś?dzień przed tą notką miałem już na wszelki wypadek bloga na dysku;)
poza tym patrz na pierwsze zdanie z powyższego komentarza michała- o tym właśnie mówiłem ostatnio;)
You tossing dickhead, you understand a shit of this, not only this site is not likeable but also that was my last post on it.
"If possible gives a last there on my site"
Whatta fuck do you mean by this you pompus prick?
Co to za czasy, jakis kutas, wkleja reklamy swojego gownianego bloga po wszystkich stronach. Pff.
Michale, przepraszam, ze musisz zgadywac, ale w sumie tych wkretow na obu blogach nie bylo tak wiele. Zrobilem sobie z was jaja tylko dwa razy:P Ale Zdzisiek mial racje, ludzie nie wiedza, czy to co pisze jest prawda, gubia sie, wiec to znak, ze trzeba pisac ksiazke, gdzie moglbym zmyslac wiecej, a nie bloga - co tez, zamiast szukania pracy, na tydzien przed rozpoczeciem kursu w szkole jezykowej i na cztery przed wyschnieciem wszystkich zrodel finansowych, bezmyslnie czynie. Karolina swiadkiem.
Ale mysle, ze czasem wrzuce cos do komentarzy przy tej notce co slychac u mnie, np. teraz moge sie pochwalic, ze w sobote przeprowadzilem sie do najwiekszego w zyciu pokoju (jak Karolina sluznie zobaczyla, nawet w Polsce nie mialem takiego duzego), mam podwojne lozko, w ktorym spie w poprzek - w lozku brak dziewczyny, za to przy oknie fajny niebieski fotel, kanape na trzy osoby, okragly stolik, szafe w stylu Ludwika XVI - wszystko to, jak przeliczylem, za 450 zlotych na tydzien;)
A te moje 'doc' to nikomu nie pokaze az napisze;) Mam fajny pomysl. Karolina swiadkiem. Jaki, zobaczycie w 2010 w Empiku;)
Sorry Zdzislaw, pojechalem po tobie, a w sumie ladnie sie wykreciles, ze chodzilo ci o incydent z wc. Pisalem ci, ze to over, ale myslalem, ze nie wierzysz, bo nic nie odpisales. Wiec chcialem, zebys wstal pewnego poranka, jak to agent przy sniadaniu otwieral onet.pl, wszystkie portale, poczte i po dojsciu do mojego bloga i przeczytaniu pierwszych slow wylal po jajkach sobie gorace kakao;)
Padlo tu kilka razy slowo 'spierdalac'. Mam nadzieje, ze nikogo nie urazilo;)
Pisanie bloga koncze naprawde, ale moze kiedys jeszcze cos napisze?
A teraz, spierdalac.
karolina nie dosc ,ze swiadkiem to jeszcze osobistym doradca. i to w niejednej kwestii ;)
"jak Karolina slusznie zobaczyla, nawet w Polsce nie mialem takiego duzego"
a to pozwolmy ,zeby juz kto inny zauwazal.
Zdzislaw-figlarz, sam nawet nie zauwazylem, ze tak napisalem:)
Nie strasz Karolinki!
;)
juz sie przyzwyczailam ,ze zawsze jestem ofiara przestepstwa na tle seksualnym ;)
Hmm ofiara. Nie wiem, czy powinienem publicznie pisac, ale probowalem sie bawic z Karolina w psychologa. Ja bylem Zdzislawem, takim starym zboczonym psychologiem, siedzialem na kanapie, ona na fotelu, po oczach swiecilem jej swiatlem i zadawalem trudne pytania. Ale Karolina nie odnalazla sie w mojej grze i zaczela udawac... uposledzona. I baw sie z taka w Zdzislawa.
Dodam, ze czasem bawimy sie razem w Zdzislawa... ale Zdzislaw ma rozne twarze...
the killers!
the strokes!
the queens of the stone age!
(nasz stary inside joke:>)
Utknalem w kafejce na Kilburn, pada deszcz wydrukowalem 70 ogloszen o prace w Job Center, na 20 przygotowanych wczesniej cv (zmienilem imie na Pshamack - moze moje trudne imie to zrodlo moich niepowodzen? dodalem zmyslona francuska restauracje Allez w Nottm - nic madrzejszego nie przyszlo mi po francusku do glowy) udalo sie rozdac tylko...3. Koszmar. Nie uslyszalem tylu 'nie' przez cale zycie, co dzisiaj. Jak przestanie padac, jade do Soho - moze chociaz geje mnie polubia?
miło mi dzieciaki, że się bawicie w Zdzisława. Chociaż musicie to dopracować, bo Zdzisław gardzi The Killers i wie, że przed Queens of the Stone Age nie ma "the".
Dlaczego właściwie tak cię ciągnie na ten Kilburn? Nie znajdziesz tam szczęścia;)
hola hola!jaki z ciebie przyjaciel zdzislawa jak nawet nie wiesz ,ze on nie znosi the killers. ciagle ci to powtarzam , a ty dalej swoje.
to sie zaczynalo na pewno od KLAXONS! i wtedy stwierdzilam ,ze to zenujace.
tez nei wiem co on widzi w tym kilburn.
codziennie przechodzi kolo domu w ktorym kiedys mieszkales,patrzy w okno i wyobraza sobie ,ze tam jestes. pozniej nie moze wytrzymac i pisze ci smsa albo wlazi do kafejki i pisze ci maila. a potem sie kurwa dziwi ,ze pracy nie ma ;) ;) ;)
zdzi?! wejdz na grono i odpisz.
ok, już odpisuję.
przemek, stary, nie ma mnie już tam;)
aż se Cię dodam do bloga. dobrze bidzisz
Kochani. Ta zabawa w Zdzisława, to jest jakaś patologia, naprawdę:)
to bylam ja, ale sie nie podpisalo jak chcialam;)
przemek wymysla patologiczne zabawy. dzis stwierdzil ,ze chcialby mnie uderzyc w twarz :/ przegina troche... :)
Noo;) A może ma jakies inne zaburzenia osobowości jeszcze?;P
Czyzby pani doktor chciala mnie przebadac?:>
Ale czemu zabawa w Zdzislawa to patologia? Po prostu mam duzo fantazji i znajduje jej ujscie w takich zabawach:)
Ochota uderzenia Karoliny po pysku? Tak, nie od dzis. Ale nie sadze, by mialo to sugerowac zaburzenia osobowosci;),swiadczy tylko o roznorodnych emocjach, ktore Karolina potafi we mnie wywolac:)
Co do Kilburn, to jednak sie przydalo, bo tego dnia, gdy sie szwendalem zaszedlem do jakiejs restauracji, ktorej wlascicielem jest Pakistanczyk majacy rownienz na przeciwko Koko w Camden Town, Coste, kawiarnie, gdzie od kilku dni pracuje, ha? I co?:) Znalazlem.
Do Kilburn jezdzilem wiesniaki, bo tesknilem za przyjacielem, a wy sie ze mnie smiejecie;) Ale lubie Kilburn, to taka ostatnia brzydka dzielnica jadac z pln Londynu przed pieknym Greater London; ale jest w niej wlasnie cos szachrajskiego, z jednej strony za chwile zczynaja sie fajne wiktorianskie domki, z drugiej na glownej ulicy widac jeszcze syf tego prawdziwego polnocnego Londynu i dziwne rozwiazania architektoniczne; takie polaczenie ognia i wody i tez strefa przejsciowa miedzy pieknem i syfem. A ciagnie mnie przez Kilburn takze dlatego, ze kurwa tamtedy musze przejechac i jesli po powrocie ze szkoly wybieram opcje lewe skrzydlo (na zachod od Queensway i Oxford Street, stojac tylem do Tamizy) to lapiac autobus w Notting Hill Gate musze zmienic autobus na edgwarowy wlasnie w Kilburn - to jest ta tajemnica:) Opcja prawe skrzydlo jest prostsza, ale wymaga przedostania sie na Oxford Street i zmierzenia z naporem tlumu i poczatkowo jadacymi 16km/h double deckerami.
Zapamietac na dzisiaj: Zdzisiek nie lubi The Killers.
(a i tak nie wiesz o co chodzilo w zabawie)
Nie możnaby tego publikoać jako osobne posty? Długość w zupełności wystarczająca, a łatwiej byłoby czytać.
Spoko, że znalazłeś robotę. A ja za 3 tygodnie wracam do Polski, por fin:)
taaak. Kilburn to czyściec Londynu;)
Michale, hmm, masz wiele racji:)
Oj zatesknisz za Hiszpania!
Post a Comment